Patrząc na sondaże po wyroku Trybunału Konstytucyjnego i jesiennych protestach, widzę przede wszystkim jedno: ruch Strajku Kobiet nie wywołał prostego „załamania” poparcia dla PiS, ale mocno przestawił układ sił między grupami wyborców. W praktyce oznaczało to wyraźny odpływ części młodszych i bardziej miejskich wyborców, przy jednoczesnym utrzymaniu twardego rdzenia partii w starszych, bardziej religijnych i mniej zurbanizowanych środowiskach. Ten tekst porządkuje właśnie tę zmianę i pokazuje, co z niej naprawdę wynika dla oceny PiS.
Protesty osłabiły PiS w części elektoratu, ale nie rozbiły jego rdzenia
- W badaniu z końca października 2020 r. PiS notował wyraźny spadek poparcia, a część analiz wiązała go bezpośrednio z wydarzeniami wokół wyroku TK.
- Najmocniej odsunęli się młodsi wyborcy, zwłaszcza w grupach 18-25 i 25-34 lata.
- W kolejnych badaniach z 2021 r. PiS pozostał mocny wśród seniorów, osób religijnych i mieszkańców wsi.
- Strajk Kobiet zmienił nie tylko sondaże, ale też język sporu o władzę, prawa kobiet i jakość państwa.
- Najtrafniejszy wniosek brzmi: protesty przyspieszyły erozję części poparcia, ale nie odwróciły całej politycznej mapy.
Pierwsza reakcja była mocna, ale sondaże nie mówiły tego samego językiem
W krótkim horyzoncie protesty rzeczywiście uderzyły w notowania PiS. W badaniu z końca października 2020 r. koalicja rządząca była wskazywana przez 31 proc. respondentów, co oznaczało spadek o 9 punktów procentowych względem poprzedniego pomiaru. Taki ruch nie wygląda na kosmetykę, tylko na realne pęknięcie nastrojów po wyroku TK i masowych demonstracjach.
Jednocześnie trzeba zachować ostrożność przy prostym porównywaniu wszystkich liczb. Część badań pokazywała w tym samym czasie wyniki w okolicach połowy lat 40., ale były liczone na innych zasadach i w innym koszyku respondentów. Z mojej perspektywy to ważna lekcja: nie każdy spadek w sondażu oznacza tę samą zmianę polityczną, ale w tym przypadku sygnał był wystarczająco wyraźny, by mówić o silnym wstrząsie w elektoracie. To prowadzi do pytania, kto ten wstrząs odczuł najmocniej.
Najmocniej odwrócili się młodsi wyborcy i mieszkańcy dużych miast
Najbardziej czytelny efekt protestów widać nie tyle w jednym wielkim słupku, ile w strukturze poparcia. W kolejnych badaniach z początku 2021 r. PiS miał już tylko 2 proc. wskazań w grupie 18-24 lata i 9 proc. wśród osób w wieku 25-34 lata. To pokazuje nie chwilowe rozdrażnienie, ale dużo głębszy problem z przyciąganiem młodszych roczników.
| Grupa | Co było widać w badaniach | Co to oznacza dla PiS |
|---|---|---|
| 18-24 lata | Około 2 proc. wskazań na PiS | Prawie całkowita utrata najmłodszych wyborców |
| 25-34 lata | Około 9 proc. wskazań | Wczesne życie zawodowe i rodzinne nie przyniosło partii trwałej przewagi |
| 65+ | Najsilniejsze poparcie, około 59 proc. | Rdzeń PiS pozostaje stabilny tam, gdzie liczą się bezpieczeństwo i ciągłość |
| Wieś | Około 42 proc. wskazań | Partia nadal ma mocną pozycję poza dużymi ośrodkami |
| Największe miasta | Około 14 proc. wskazań | Protesty tylko wzmocniły miejski dystans do obozu władzy |
Ten obraz jest dla mnie czytelny: Strajk Kobiet nie tyle „odebrał” PiS jednego konkretnego segmentu, ile przyspieszył już istniejący odpływ młodych ludzi, zwłaszcza tych z dużych miast i środowisk bardziej liberalnych obyczajowo. Co ważne, część z nich nie przeszła od razu do konkurencyjnej partii, tylko do grupy niezdecydowanych albo biernie odwróciła się od obozu rządzącego. I właśnie dlatego sama utrata poparcia nie musiała od razu przełożyć się na jednoznaczny zysk opozycji.

Protesty uderzyły nie tylko w aborcję, ale w cały styl władzy
Największy błąd w czytaniu tamtych wydarzeń polega na sprowadzeniu ich wyłącznie do sporu o prawo aborcyjne. W praktyce protesty stały się symbolem szerszej frustracji: wobec sposobu sprawowania władzy, języka używanego przez polityków, roli Kościoła i jakości instytucji państwa. To dlatego w publicznej debacie ten konflikt szybko wyszedł poza jedną ustawę i zaczął dotyczyć pytania, czy państwo jest jeszcze arbitrem, czy już stroną sporu.
Właśnie tu PiS poniósł największy koszt wizerunkowy. Partia, która wcześniej mogła przedstawiać się jako gwarant stabilności i porządku, została przez wielu młodszych wyborców skojarzona z eskalacją, przemocą symboliczną i zawłaszczaniem instytucji. W takiej sytuacji nie chodzi już o jeden głos w sondażu, ale o zmianę emocji: z obojętności na sprzeciw, z dystansu na trwałą niechęć. To rodzaj politycznego śladu, który nie znika po kilku tygodniach. Dalej pozostaje pytanie, czemu mimo to rdzeń poparcia nie rozsypał się natychmiast.
Dlaczego rdzeń PiS przetrwał mimo protestów
PiS przetrwał ten moment, bo jego poparcie było i wciąż jest oparte na kilku bardzo twardych filarach. Po pierwsze, starsi wyborcy dużo częściej niż młodsi widzą w tej partii ochronę porządku, przewidywalności i własnego interesu materialnego. Po drugie, obóz rządzący przez lata zbudował silny związek z wyborcami praktykującymi religijnie i mieszkańcami mniejszych miejscowości. Po trzecie, część elektoratu ocenia partie nie przez pryzmat jednego wyroku czy protestu, ale przez bilans transferów socjalnych, emerytur, świadczeń i ogólnego poczucia „dawania”, a nie „zabierania”.
To właśnie dlatego protesty nie musiały automatycznie zniszczyć PiS. Wiele osób mogło nie akceptować wyroku TK, a mimo to nadal uważać, że w innych obszarach partia działa dla nich korzystnie. Taki wyborca nie zmienia sympatii z dnia na dzień. Czasem wybiera też bezpieczniejszy ruch: odsuwa się emocjonalnie, ale jeszcze nie przechodzi do opozycji. W rezultacie protesty osłabiły PiS bardziej na obrzeżach elektoratu niż w jego centrum. I to centrum okazało się wystarczająco silne, by partia nie straciła gruntu pod nogami.
Co ta historia mówi o PiS w dłuższej perspektywie
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: protesty Strajku Kobiet nie były jednym wydarzeniem, które „zabiło” poparcie PiS, ale były jednym z tych momentów, po których partia zaczęła tracić część przyszłości. W krótszym terminie oznaczało to spadek notowań i mocne uderzenie w wizerunek. W dłuższym terminie ważniejsze okazało się co innego: coraz trudniej było PiS wracać do młodszych wyborców, zwłaszcza młodych kobiet i mieszkańców dużych miast.
To jest dla mnie sedno tej historii. Protesty nie wywróciły całej sceny politycznej, ale przyspieszyły polaryzację i utrwaliły podział, w którym PiS lepiej trzyma starszy, bardziej konserwatywny elektorat, a słabiej mówi do generacji, która politycznie dojrzewała już w atmosferze sporu o prawa kobiet. Jeśli więc ktoś pyta, czy Strajk Kobiet wpłynął na poparcie PiS, odpowiedź brzmi: tak, i to wyraźnie, ale przede wszystkim przez trwałe osłabienie w młodszych grupach oraz pogłębienie niechęci wobec stylu rządzenia, nie przez natychmiastowy rozpad całego obozu. W praktyce właśnie to rozróżnienie najlepiej tłumaczy, dlaczego PiS potrafił przetrwać kryzys, a jednocześnie nie odzyskał już tak łatwo społecznej świeżości.