W tej sprawie najważniejsze nie są hasła o „wolnym rynku”, tylko konkret: ile zostaje na fakturze, ile kosztuje ZUS, jak bardzo rośnie papierologia i czy mała firma w IT musi co miesiąc walczyć z kolejną zmianą przepisów. Patrząc na program Konfederacji, widzę przede wszystkim plan obniżenia kosztów prowadzenia działalności i ograniczenia obowiązków administracyjnych, a nie osobny, branżowy pakiet dla software house’ów czy programistów.
Poniżej rozkładam, co Konfederacja proponuje dla branży IT i programistów B2B, co z tego wynika w praktyce oraz gdzie kończą się obietnice, a zaczynają twarde ograniczenia systemowe.
Najkrótsza odpowiedź o postulatach dla IT i B2B
- Rdzeń programu to niższe podatki, dobrowolny ZUS i mniej biurokracji, a nie specjalna ulga wyłącznie dla IT.
- Dla programistów na B2B największe znaczenie miałby koszt stały firmy, czyli składki i administracja, nie samo hasło o PIT 0%.
- KSeF ma być dobrowolny dla mikro, małych i średnich firm, co jest ważne dla jednoosobowych działalności i małych software house’ów.
- Limit VAT miałby zostać podniesiony do 400 tys. zł, ale dla wielu doświadczonych kontraktorów IT to próg zbyt niski, by dał realną ulgę.
- Największy znak zapytania dotyczy wykonania: obietnice są proste, ale szczegóły wdrożenia i finansowania są dużo mniej konkretne.
Na czym polega gospodarcza oferta Konfederacji
Ja czytam ten program przede wszystkim jako próbę odciążenia przedsiębiorców, a nie jako projekt pisany specjalnie pod jedną branżę. W oficjalnych materiałach Konfederacji wracają te same motywy: niskie i proste podatki, dobrowolny ZUS, wyższa kwota wolna, ograniczenie biurokracji i mocniejsza ochrona małych firm przed kosztami narzucanymi odgórnie.
To ważne rozróżnienie, bo w praktyce IT nie dostaje osobnej preferencji „dla programistów”. Dostaje raczej obietnicę, że łatwiej będzie prowadzić JDG, wystawiać faktury, nie przepalać czasu na administrację i nie być zaskakiwanym kolejną daniną.
| Postulat | O co chodzi | Znaczenie dla IT i B2B |
|---|---|---|
| Dobrowolny ZUS | przedsiębiorca sam decyduje, czy płaci składki społeczne | niższy stały koszt miesięczny, ale też konieczność samodzielnego zabezpieczenia się na chorobę i emeryturę |
| PIT 0% / wyższa kwota wolna | mniej podatku od dochodu, docelowo bardzo głęboka przebudowa PIT | najbardziej pomaga przy skali podatkowej; na liniowym i ryczałcie efekt jest słabszy albo pośredni |
| Dobrowolny KSeF | fakturowanie elektroniczne bez przymusu dla MŚP | mniej kosztów wdrożenia i mniej ryzyka technicznego |
| Limit VAT 400 tys. zł | próg rejestracji VAT miałby być wyższy | dobry dla mniejszych freelancerów, mało odczuwalny dla seniorów i większych kontraktorów |
| Deregulacja | mniej przepisów i łatwiejsze prowadzenie firmy | ważne dla małych software house’ów i JDG, ale szczegóły są mniej doprecyzowane niż w przypadku podatków |
W praktyce oznacza to jedno: jeśli ktoś oczekuje pakietu „ulgi dla IT”, to się go tu nie znajdzie. Jeśli natomiast pyta o szerszą politykę dla samozatrudnionych i małych firm technologicznych, to już tak. I właśnie ten szerszy kontekst prowadzi do pytania, co z tych zapowiedzi naprawdę czuje programista na kontrakcie B2B.
Jak te propozycje przełożyłyby się na programistę na B2B
Żeby nie mówić abstrakcyjnie, trzeba spojrzeć na liczby. W 2026 r. ZUS podaje, że składka zdrowotna dla przedsiębiorcy na ryczałcie wynosi od 498,35 zł do 1495,04 zł miesięcznie, zależnie od przychodu, a dla skali i podatku liniowego nie może spaść poniżej 432,54 zł. Z kolei Bankier.pl wylicza standardowe składki społeczne przedsiębiorcy na 1926,76 zł miesięcznie. To pokazuje, dlaczego kontraktorzy B2B tak mocno reagują na każdy projekt uderzający w ZUS.
Najważniejszy szczegół jest jednak taki, że dobrowolny ZUS nie oznaczałby automatycznie zniknięcia wszystkich obciążeń. Chodziłoby o składki społeczne, natomiast składka zdrowotna pozostałaby osobnym problemem. Dla programisty na B2B byłaby to więc realna ulga, ale nie pełne „uwolnienie” od danin.
- Jeśli rozliczasz się liniowo, to najbardziej liczy się koszt stały firmy, czyli ZUS i zdrowotna. Sama kwota wolna od podatku nie daje tu efektu, dopóki nie zmieni się konstrukcja całego PIT.
- Jeśli jesteś na ryczałcie, korzyść z PIT 0% też nie jest oczywista. W praktyce dużo ważniejsze stają się składki i stabilność przepisów niż samo hasło wyborcze.
- Jeśli dopiero zaczynasz, podniesienie limitu VAT i prostszy KSeF mogą być bardziej odczuwalne niż wielkie hasła o rewolucji podatkowej.
- Jeśli pracujesz na wysokich stawkach, najbardziej odczujesz każdą zmianę dotyczącą obowiązkowych składek, bo to one co miesiąc „zjadają” sporą część marży.
Gdy patrzę na ten zestaw z perspektywy branży IT, wniosek jest dość prosty: Konfederacja nie proponuje jednej ulgi dla programistów, tylko próbę obniżenia kosztu samego bycia przedsiębiorcą. To dlatego ten program brzmi atrakcyjnie szczególnie dla ludzi na JDG, którzy mają wysokie przychody, niskie koszty własne i bardzo dobrze czują każdy obowiązkowy przelew do państwa.

Dlaczego KSeF i biurokracja są dla tej branży tak ważne
Od strony technicznej Konfederacja uderza też w temat, który dla wielu freelancerów i małych firm jest bardziej namacalny niż sama ideologia podatkowa: KSeF. Zgodnie z harmonogramem resortu finansów obowiązkowy KSeF ma ruszać etapami od 1 lutego 2026 r. dla dużych podatników, a od 1 kwietnia 2026 r. dla pozostałych przedsiębiorców. Konfederacja chce, by dla mikro, małych i średnich firm system był dobrowolny.
W branży IT ten postulat ma sens, bo nawet pojedynczy kontraktor nie żyje w próżni. Trzeba obsłużyć fakturowanie, integrację z księgowością, testy systemów, wyjątkowe przypadki i zmiany po stronie klienta. Dla software house’u, który wystawia dziesiątki albo setki dokumentów miesięcznie, dodatkowy obowiązek może oznaczać realny koszt wdrożenia, a nie tylko „nowoczesność” na papierze.
Do tego dochodzi szersza deregulacja. Konfederacja mówi o podniesieniu limitu VAT do 400 tys. zł i o własnym „Pakiecie Polskiego Przedsiębiorcy”, czyli zestawie zmian, które mają uprościć prowadzenie firmy. To szczególnie ważne dla małych podmiotów, gdzie każda godzina spędzona na księgowości albo walce z formularzami jest godziną odebraną pracy rozliczanej klientowi.
Ja w tym miejscu widzę ich najmocniejszy argument: nie chodzi tylko o mniej podatków, ale o mniej kosztownej cyfryzacji narzuconej odgórnie. I właśnie tu zaczynają się jednak ograniczenia, które warto nazwać wprost.
Gdzie te obietnice brzmią mocno, a gdzie widać ograniczenia
Najmocniejsza strona tego programu jest czytelna: zmniejszyć stałe koszty prowadzenia działalności. Dla IT, gdzie koszty materialne są zwykle niskie, a największym obciążeniem bywa praca własna i fiskus, to ma sens. Tylko że polityczne hasło nie jest jeszcze gotową ustawą, a między jednym a drugim leży cała masa szczegółów.
- Dobrowolny ZUS poprawiłby płynność finansową, ale przeniósłby większą odpowiedzialność na przedsiębiorcę. Kto chce niższych składek, musi sam zadbać o prywatne zabezpieczenie.
- PIT 0% brzmi spektakularnie, ale dla wielu programistów na liniowym lub ryczałcie nie jest to automatyczna oszczędność. Bez przebudowy całego systemu ten postulat nie trafia w każdą formę opodatkowania tak samo.
- Limit VAT 400 tys. zł pomaga głównie mniejszym firmom. Dla starszych kontraktorów IT, którzy przekraczają ten próg z dużym zapasem, korzyść będzie ograniczona.
- KSeF dobrowolny dla MŚP łagodzi obowiązek, ale nie usuwa faktu, że rynek i duzi kontrahenci mogą i tak wymuszać własne standardy cyfrowe.
- Brakuje osobnego pakietu dla IT, takiego jak ulgi na innowacje, eksport usług, AI czy rozwój produktów cyfrowych. To nie jest program branżowy, tylko ogólna polityka pro-przedsiębiorcza.
Właśnie dlatego ja oceniałbym te postulaty nie jako plan naprawy IT, lecz jako próbę odchudzenia państwa dla wszystkich firm, z silnym akcentem na samozatrudnionych. To ważna różnica, bo wielu programistów oczekuje dziś nie tyle hasła o wolności gospodarczej, ile odpowiedzi na bardzo konkretne pytanie: ile zostanie im co miesiąc w kieszeni i ile czasu stracą na nowe obowiązki.
Na co patrzeć, jeśli liczysz opłacalność B2B w 2026 roku
Gdybym miał sprowadzić cały temat do jednej praktycznej rady, powiedziałbym: nie oceniaj programu Konfederacji po samym haśle, tylko po tym, jak rozliczasz firmę dziś. Programista na skali zobaczyłby przede wszystkim efekt kwoty wolnej. Kontraktor na liniowym albo ryczałcie dużo bardziej patrzy na ZUS, zdrowotną i stabilność przepisów. Mały freelancer z obrotami poniżej progu VAT będzie bardziej zainteresowany limitem 400 tys. zł niż seniorskie B2B z obrotem kilkuset tysięcy miesięcznie.
Jeśli więc pytasz mnie o sens tych propozycji dla IT, odpowiedź brzmi: tak, są dla branży istotne, ale nie dlatego, że są „IT-owe”, tylko dlatego, że trafiają w strukturę kosztów JDG. To obniżka tarcia administracyjnego, a nie specjalna ulga dla programistów.
I właśnie ta różnica jest najważniejsza. Jeśli w 2026 roku chcesz ocenić realną wartość takich obietnic, patrz przede wszystkim na trzy rzeczy: ile wynoszą obowiązkowe składki, czy zmienia się sposób rozliczania dochodu i czy nowe przepisy rzeczywiście upraszczają życie, zamiast tylko przenosić obowiązek z jednego formularza do drugiego.