Program gospodarczy Konfederacji - Kto naprawdę zyska na zmianach?

Jędrzej Kołodziej .

27 maja 2026

Czterech mężczyzn w garniturach na tle flagi Polski. Czy liberalny program Konfederacji faworyzuje wyłącznie najbogatszych?

Program gospodarczy Konfederacji opiera się na prostym założeniu: mniej podatków, mniej składek, mniej regulacji i większa swoboda dla przedsiębiorców. Odpowiedź na pytanie, czy liberalny program konfederacji faworyzuje wyłącznie najbogatszych, nie jest zero-jedynkowa. Część propozycji rzeczywiście najmocniej odczują osoby wysoko zarabiające i właściciele firm, ale inne mogą realnie poprawić sytuację także klasy średniej, pracowników o niższych dochodach i części rodzin.

Najkrócej, to program odciążający podatników, ale korzyści rozkładają się nierówno

  • Najwięcej nominalnie zyskują zwykle przedsiębiorcy, inwestorzy i osoby wysoko zarabiające.
  • Wyższa kwota wolna od podatku może pomóc także pracownikom o niższych i średnich dochodach.
  • Dobrowolny ZUS byłby szczególnie korzystny dla mikrofirm, ale zwiększałby ich odpowiedzialność i ryzyko.
  • Likwidacja drugiego progu podatkowego wzmacnia efekt przede wszystkim u lepiej zarabiających.
  • Spór nie dotyczy tylko ulgi, ale też tego, skąd państwo ma pokryć ubytek dochodów.

Co naprawdę obiecuje liberalny program Konfederacji

Jeśli rozłożyć ten program na części, widać bardzo konsekwentny kierunek: większa część pieniędzy ma zostawać u obywateli i firm. W oficjalnych materiałach Konfederacji wracają przede wszystkim: podniesienie kwoty wolnej do poziomu powiązanego z płacą minimalną, docelowe PIT 0%, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, likwidacja drugiego progu podatkowego, ulga kredytowa i zniesienie podatku Belki. To nie jest przypadkowy zbiór haseł, tylko spójna wizja państwa, które ma mniej zabierać, a bardziej ograniczać się do minimum.

W praktyce oznacza to przesunięcie ciężaru z redystrybucji na niskie opodatkowanie pracy, kapitału i działalności gospodarczej. I właśnie tutaj zaczyna się sedno sporu, bo sam katalog obniżek nie mówi jeszcze, kto realnie zyska najwięcej w złotówkach. Do tego trzeba przejść krok dalej.

Czterech mężczyzn w garniturach, na tle flagi Polski. Czy liberalny program Konfederacji faworyzuje wyłącznie najbogatszych?

Skąd bierze się zarzut, że to plan głównie dla bogatszych

Ten zarzut nie bierze się znikąd. Jeśli obniżasz podatek liniowo albo likwidujesz wyższy próg, to osoba z większym dochodem zazwyczaj zyskuje więcej w liczbach bezwzględnych. Według danych GUS, w 2024 r. kierownicy zarabiali średnio 15 213,78 zł brutto, a osoby wykonujące proste prace 5 725,36 zł brutto. Przy takiej różnicy każda obniżka PIT działa inaczej na górę i dół tabeli płac.

Pomaga też spojrzenie na strukturę podatników. Ministerstwo Finansów pokazuje, że w rozliczeniach PIT za 2024 r. 92,4 proc. podatników rozliczających się według skali mieściło się w dochodzie do 120 tys. zł, a 7,6 proc. było powyżej tego poziomu. Jednocześnie ta mniejsza grupa wyżej zarabiających odpowiadała za bardzo dużą część podatku. To ważne, bo likwidacja drugiego progu czy podatku Belki uderza właśnie w tych, którzy już dziś płacą więcej i częściej korzystają z oszczędności oraz inwestycji.

Właśnie dlatego hasło o „programie dla bogatych” jest częściowo trafne, ale zbyt uproszczone. Lepiej powiedzieć tak: im wyższy dochód, tym większa nominalna korzyść z wielu propozycji Konfederacji. Następny krok to sprawdzenie, kto poza tą grupą też mógłby na tym skorzystać.

Kto zyskuje najwięcej w praktyce

Najuczciwiej ocenić to przez konkretne grupy, a nie przez ogólnik o „najbogatszych”.

Grupa Co z programu odczuwa najmocniej Dlaczego Mój wniosek
Pracownik o niskich dochodach Wyższą kwotę wolną i niższy PIT Podatek szybciej spada do zera lub wyraźnie maleje To nie jest grupa pominięta, ale efekt zależy głównie od kwoty wolnej
Klasa średnia Niższy PIT, prostsze rozliczenia, tańsze podstawowe dobra po obniżkach VAT Dochód rozporządzalny rośnie, a codzienne koszty mogą spaść To jeden z głównych beneficjentów całego pakietu
Wysoko zarabiający specjalista lub menedżer Likwidację drugiego progu i niższe opodatkowanie kapitału Każda złotówka pozostająca po stronie podatnika daje duży efekt w skali roku Nominalnie zyskuje bardzo dużo
Przedsiębiorca Dobrowolny ZUS, uproszczenia podatkowe i mniejszy klin fiskalny Składki są stałym kosztem niezależnym od obrotu To najbardziej uprzywilejowana grupa w tym modelu
Oszczędzający i inwestor Zniesienie podatku Belki Kapitał pracuje bez dodatkowego potrącenia Korzyść rośnie wraz z wielkością oszczędności
Osoba z kredytem hipotecznym Ulgę kredytową Odsetki obniżają podstawę opodatkowania Pomoc jest realna, ale zależy od wysokości raty i dochodu

Ta tabela pokazuje rzecz najważniejszą: program nie jest skierowany wyłącznie do jednej grupy, ale korzyści są rozłożone nierówno. Im wyższy dochód i im większa aktywność kapitałowa albo przedsiębiorcza, tym większy efekt. Właśnie dlatego ta propozycja bywa odbierana jako prorozwojowa, ale też jako bardziej korzystna dla lepiej sytuowanych.

Jednocześnie zyski klasy średniej nie są wyimaginowane. Żeby to dobrze zrozumieć, trzeba zobaczyć, gdzie program wychodzi poza samą ulgę dla zamożnych.

Gdzie program pomaga także klasie średniej i małym firmom

Najważniejszy kontrargument wobec tezy o „programie dla bogatych” jest prosty: wysoka kwota wolna i niższy PIT nie pomagają wyłącznie zamożnym. Wręcz przeciwnie, przy odpowiednio skonstruowanym progu potrafią najmocniej odciążyć osoby na niskich i średnich dochodach, bo dla nich każdy tysiąc złotych mniej w podatku jest odczuwalny na co dzień. To właśnie dlatego Ministerstwo Finansów podkreślało przy okazji własnych reform, że wysoka kwota wolna działa szczególnie dobrze wtedy, gdy czyjś dochód mieści się pod progiem i PIT po prostu znika z rachunku.

Podobnie działa obniżka VAT na żywność czy paliwo. Oczywiście korzystają na niej wszyscy, ale dla gospodarstw domowych z niższym budżetem to często większa ulga procentowa, bo podstawowe wydatki zajmują im większą część miesięcznych dochodów. Dla rodzin dojeżdżających do pracy z mniejszych miejscowości niższe koszty paliwa mają znaczenie bardziej praktyczne niż ideologiczne.

W przypadku przedsiębiorców sprawa wygląda jeszcze inaczej. Dla mikrofirm i jednoosobowych działalności dobrowolny ZUS byłby nie tyle prezentem dla „bogatych”, ile radykalnym odciążeniem kosztu stałego, który trzeba płacić nawet wtedy, gdy firma ma słabszy miesiąc. To dlatego ten element programu wzbudza tak silne emocje: dla jednych to wolność i ulga, dla innych ryzyko osłabienia zabezpieczenia społecznego. Tu nie ma prostego werdyktu, jest kompromis między większą swobodą a mniejszą ochroną systemową.

Właśnie z tego powodu nie warto sprowadzać całej dyskusji do jednego sloganu. Znacznie ważniejsze jest pytanie, jakie koszty trzeba ponieść, żeby takie cięcia podatków były trwałe.

Jakie koszty i kompromisy trzeba brać pod uwagę

Największy problem z liberalnym programem podatkowym jest bardzo praktyczny: państwo nie finansuje się z deklaracji, tylko z wpływów. Jeśli obniżasz PIT, składki i podatki od kapitału, to musisz zdecydować, co dzieje się z luką. W grę wchodzą trzy rozwiązania: cięcie wydatków, zwiększanie długu albo przerzucanie części obciążeń w inne miejsca, na przykład do podatków pośrednich. I tu zaczyna się realna polityka, a nie tylko hasła.

Dlatego ten program jest spójny ideowo, ale kosztowny budżetowo. W mojej ocenie to nie jest drobiazg techniczny, tylko sedno sporu o państwo: czy ma być mniejsze i tańsze, czy jednak bardziej ochronne, nawet kosztem wyższych danin. Zwolennicy Konfederacji odpowiedzą, że dziś państwo i tak marnuje zbyt dużo pieniędzy. Krytycy powiedzą, że bez stabilnych wpływów finansowych trudniej utrzymać zdrowie, edukację czy inwestycje publiczne na sensownym poziomie.

W praktyce oznacza to również jeden ważny kompromis dla wyborcy: niższy podatek dziś może oznaczać mniejszy zakres usług lub większą presję na przyszłe oszczędności państwa. To nie musi być argument przeciwko reformie, ale powinno być uczciwie policzone. Bez tego łatwo pomylić ulgę w portfelu z pełnym rozwiązaniem problemu.

Jak ocenić ten program bez politycznego skrótu

Moja odpowiedź jest taka: nie, to nie jest program faworyzujący wyłącznie najbogatszych. To jest program, który najbardziej premiuje ludzi zarabiających więcej, inwestujących kapitał i prowadzących działalność gospodarczą, ale jednocześnie może dać odczuwalną ulgę części pracowników, emerytów i rodzin z kredytem. Tyle że skala korzyści nie będzie równa.

Jeśli chcesz ocenić taki projekt uczciwie, patrz na trzy rzeczy: kto zyskuje w złotówkach, kto zyskuje procentowo i kto ma pokryć ubytek po stronie państwa. Dopiero wtedy widać, czy to szeroka ulga podatkowa dla dużej części społeczeństwa, czy raczej konsekwentne przesunięcie korzyści w stronę tych, którzy już dziś mają wyższe dochody i większą kontrolę nad własnymi pieniędzmi.

FAQ - Najczęstsze pytania

Nie, choć osoby zamożne zyskują najwięcej nominalnie. Program przewiduje też wysoką kwotę wolną od podatku i niższy VAT na żywność, co realnie odciąża portfele pracowników o niższych i średnich dochodach.
To propozycja, by przedsiębiorcy sami decydowali o opłacaniu składek. Pozwala to zlikwidować wysokie koszty stałe w mikrofirmach, ale wymaga od właścicieli samodzielnego dbania o przyszłe zabezpieczenie emerytalne i zdrowotne.
Program opiera się na uproszczeniu systemu: podniesieniu kwoty wolnej, likwidacji drugiego progu podatkowego, zniesieniu podatku Belki oraz dążeniu do PIT 0%. Celem jest pozostawienie większej ilości gotówki w rękach obywateli i firm.
Realizacja programu wymagałaby głębokich cięć w wydatkach publicznych lub reorganizacji budżetu. To największe wyzwanie projektu – znalezienie równowagi między niższymi daninami a finansowaniem usług takich jak zdrowie czy edukacja.

Oceń ten artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

czy liberalny program konfederacji faworyzuje wyłącznie najbogatszych program podatkowy konfederacji analiza kto zyska na programie konfederacji dobrowolny zus konfederacja skutki likwidacja drugiego progu podatkowego konfederacja
Autor Jędrzej Kołodziej
Jędrzej Kołodziej
Jestem Jędrzej Kołodziej, doświadczonym analitykiem i redaktorem, który od ponad dziesięciu lat angażuje się w tematykę polityczną. Moja praca koncentruje się na analizie zjawisk społecznych oraz politycznych, co pozwala mi na głębsze zrozumienie dynamiki władzy i wpływów w naszym kraju. Specjalizuję się w badaniu trendów politycznych oraz ich wpływu na życie codzienne obywateli, co staram się przedstawiać w sposób przystępny i zrozumiały dla każdego. Moim celem jest dostarczanie rzetelnych i aktualnych informacji, które pomagają czytelnikom lepiej orientować się w skomplikowanej rzeczywistości politycznej. Zawsze stawiam na obiektywizm i dokładność, starając się weryfikować każde źródło i fakt. Wierzę, że odpowiedzialne dziennikarstwo ma kluczowe znaczenie dla demokratycznego społeczeństwa, dlatego angażuję się w tworzenie treści, które nie tylko informują, ale także inspirują do krytycznego myślenia.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz