Rozliczanie rządów PiS przez obecną większość nie jest jedną akcją, tylko kilkoma równoległymi torami: komisjami śledczymi, śledztwami prokuratury, decyzjami o odtajnianiu materiałów i próbą odzyskania pieniędzy. W praktyce to oznacza, że część spraw daje szybki efekt polityczny, a część dopiero po miesiącach pokazuje, czy zarzuty były dobrze udokumentowane. Patrzę na ten proces przez pryzmat jednego pytania: co już naprawdę ruszyło, a co nadal jest głównie politycznym hasłem.
Najważniejsze jest tempo w sprawach z twardymi dowodami, nie liczba konferencji
- Najmocniej idą sprawy, w których są dokumenty, przelewy, decyzje i zeznania, a nie tylko polityczne oskarżenia.
- W centrum są dziś Pegasus, wybory kopertowe, afera wizowa, Fundusz Sprawiedliwości i RARS z tzw. aferą węglową.
- Komisje śledcze pomagają zbudować materiał, ale same nie kończą sprawy. Dopiero prokuratura i sąd pokazują efekt końcowy.
- Dla Koalicji Obywatelskiej liczy się nie tylko liczba zarzutów, lecz także odzyskane środki, akty oskarżenia i wyroki.
- Tempo jest nierówne, bo polityka, prokuratura i sądy pracują w innym rytmie.
Co naprawdę znaczy rozliczanie afer PiS
Ja rozdzielam ten temat na trzy poziomy. Pierwszy to polityka: pokazanie mechanizmu nadużyć, odebranie PiS-owi monopolu na narrację i utrzymanie tematu w debacie publicznej. Drugi to instytucje: komisje śledcze, NIK, CBA, audyty i decyzje administracyjne, które porządkują materiał. Trzeci to prawo: zarzuty, akty oskarżenia, wyroki i odzyskiwanie pieniędzy.
Najczęstszy błąd polega na tym, że komisję śledczą traktuje się jak sąd. A to dwa różne narzędzia. Komisja ma odsłonić schemat, wskazać osoby odpowiedzialne i zebrać materiał. Sąd ma rozstrzygnąć, czy doszło do przestępstwa i jaka kara ma z tego wynikać. Jeśli ktoś ocenia skuteczność Koalicji Obywatelskiej wyłącznie po liczbie medialnych konferencji, widzi tylko część obrazu.
W praktyce rozliczenie afer PiS zaczyna się od politycznej presji, ale kończy dopiero wtedy, gdy państwo potrafi przełożyć ją na realne skutki prawne. I właśnie dlatego warto zobaczyć, gdzie już widać efekty, a gdzie proces nadal jest w połowie drogi.

W których sprawach widać dziś najwięcej konkretów
Jeśli ktoś pyta, jak idzie rozliczanie afer PiS, odpowiedź nie jest zero-jedynkowa. W jednych sprawach mamy już zarzuty i akty oskarżenia, w innych tylko raport komisji, ale nawet taki raport ma znaczenie, bo porządkuje dowody i wyznacza kierunek dalszych działań. Najczytelniej widać to w kilku sprawach, które stały się symbolami całego procesu.
| Sprawa | Co już się wydarzyło | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Pegasus | Komisja śledcza pracowała niemal rok, a w lutym 2026 pojawiły się zarzuty wobec byłych szefów ABW i SKW. | To pokazuje, że materiał z komisji można przekuć w postępowanie karne, jeśli dowody są wystarczająco mocne. |
| Wybory kopertowe | Komisja przyjęła raport końcowy i skierowała 10 zawiadomień do prokuratury. | To wzorcowy przykład, jak z politycznej afery zrobić uporządkowany materiał dla śledczych. |
| Afera wizowa | Sprawa weszła już do sądu, a prokuratura skierowała kolejne akty oskarżenia wobec osób z MSZ. | To jedna z najbardziej zaawansowanych spraw, bo przeszła z etapu oskarżeń politycznych do etapu procesowego. |
| Fundusz Sprawiedliwości | Śledztwo jest szerokie, a wobec Zbigniewa Ziobry śledczy przypisują 26 czynów. | Skala jest duża, ale finał zależy już od sądu, a nie od samej politycznej presji. |
| RARS i afera węglowa | W 2026 pojawiły się nowe zatrzymania i zarzuty; rząd mówi o 750 tys. ton węgla kupionego za ponad 1,3 mld zł. | To sprawa o ogromnym ciężarze finansowym, więc może długo pracować na wynik polityczny i prawny. |
Jak podaje Prokuratura Krajowa, w aferze wizowej skierowano już drugi akt oskarżenia, co oznacza, że ta sprawa realnie wyszła poza etap ogólnych zapowiedzi. Z kolei według Prokuratury Krajowej w wątku zakupów węgla dla RARS zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, co pokazuje, że śledztwo wchodzi w fazę dużo poważniejszą niż sama polityczna krytyka.
Ta mapa pokazuje coś ważnego: Koalicja Obywatelska nie stoi już tylko na poziomie obietnicy rozliczeń, ale nie wszędzie potrafi zamienić nacisk polityczny w szybki finał sądowy. I właśnie ta nierówność prowadzi do pytania o tempo.
Dlaczego część postępowań wciąż idzie wolno
Komisja daje narrację, prokuratura daje odpowiedzialność
Komisja śledcza jest dobra do odsłaniania mechanizmu i nazwania problemu. Nie zastępuje jednak prokuratury. Raport komisji może być bardzo mocny politycznie, ale sam w sobie nie kończy sprawy. Dopiero śledczy muszą zbudować materiał dowodowy, a potem sąd ocenia, czy doszło do przestępstwa. Właśnie dlatego na poziomie medialnym wszystko wygląda czasem szybciej niż w rzeczywistości.
Im bardziej złożona sprawa, tym dłuższy łańcuch dowodów
Sprawy związane z PiS-em rzadko są proste. Zwykle w grę wchodzą decyzje polityczne, polecenia wydawane ustnie, rozproszone dokumenty, umowy, maile i przepływy pieniędzy między wieloma instytucjami. To nie jest jedna koperta z oczywistym dowodem. Trzeba łączyć fakty z różnych lat i różnych urzędów, a to oznacza czas, analizę i ryzyko procesowe. W takich sprawach zbyt szybkie wnioski bywają bardziej efektowne niż skuteczne.
Przeczytaj również: Kim była matka Trzaskowskiego prezydenta Warszawy? Jej niezwykłe życie
Koalicja nie mówi jednym głosem z tego samego powodu
Koalicja Obywatelska zwykle pcha ten temat najmocniej, ale partnerzy koalicyjni mają własne priorytety i własną wrażliwość na koszty polityczne. Dla jednych rozliczenia są fundamentem wiarygodności rządu, dla innych jednym z kilku ważnych tematów obok gospodarki, zdrowia czy samorządów. To naturalnie spowalnia tempo i rozmywa komunikat, zwłaszcza gdy emocje wokół pojedynczej afery zaczynają słabnąć.
I tu dochodzimy do polityki, bo tempo rozliczeń zaczyna bezpośrednio wpływać na ocenę całego obozu rządzącego.
Co Koalicja Obywatelska zyskuje, a co traci
Z mojego punktu widzenia bilans jest mieszany, ale nie jest pusty. KO zyskuje przede wszystkim wyraźny kontrast wobec PiS. Dla własnego elektoratu to ważne, bo potwierdza obietnicę, że państwo nie przymyka już oka na nadużycia. Jednocześnie temat bezkarności nie znika z debaty, a to w polityce ma znaczenie większe, niż wielu komentatorów lubi przyznawać.
- Koalicja zyskuje wiarygodność w oczach wyborców, którzy oczekiwali realnego rozliczenia poprzedniej władzy.
- Utrzymuje silny kontrast z PiS, dzięki czemu łatwiej tłumaczy własną obecność przy władzy.
- Pokazuje sprawczość państwa, jeśli za słowami idą zarzuty, akty oskarżenia i odzyskiwanie pieniędzy.
- Ryzykuje zmęczenie wyborców, gdy kolejne zapowiedzi nie przekładają się na szybkie i widoczne efekty.
- Ryzykuje wrażenie selektywności, jeśli jedne sprawy są nagłaśniane bardzo mocno, a inne prowadzone ciszej.
- Ryzykuje zdominowanie agendy przez temat rozliczeń, kosztem pozytywnej opowieści o przyszłości.
Najbardziej cenię w tym procesie nie samą ostrość przekazu, tylko to, czy za komunikatem idzie twardy rezultat: zarzut, akt oskarżenia, zabezpieczenie majątku, odzyskane środki. Bez tego nawet dobrze rozgrywana narracja szybko się zużywa. Jeśli jednak ktoś chce ocenić rozliczenia bez emocji, powinien patrzeć na kilka twardych wskaźników.
Jak odróżnić realne rozliczenie od politycznej demonstracji
Jeśli miałbym uprościć ocenę, patrzyłbym na cztery rzeczy. Po pierwsze, czy sprawa kończy się aktem oskarżenia, a nie tylko medialną konferencją. Po drugie, czy państwo zabezpiecza majątek i pieniądze, które można odzyskać. Po trzecie, czy komisja śledcza rzeczywiście przekazuje materiał do prokuratury, zamiast zamykać się w samej politycznej opowieści. Po czwarte, czy Koalicja Obywatelska utrzymuje jeden wyraźny priorytet, zamiast rozpraszać uwagę na zbyt wiele frontów naraz.
W 2026 uczciwa ocena brzmi więc tak: postęp jest realny, ale nierówny. Najlepiej widać go tam, gdzie są dokumenty, pieniądze i konkretne decyzje urzędowe. Najsłabiej tam, gdzie liczy się głównie symboliczny efekt i szybki medialny rytm. Jeśli te procesy mają zostać zapamiętane jako sukces Koalicji Obywatelskiej, muszą skończyć się nie tylko głośnymi zarzutami, ale też trwałymi wyrokami i odzyskaniem publicznych pieniędzy.
